• Wpisów:15
  • Średnio co: 116 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:01
  • Licznik odwiedzin:2 982 / 1867 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hej wejdziecie na tego bloga?Z góry dzięki :
http://pucia180601.pinger.pl
 

 
Uwaga,uwaga!
Zaczynam nowe opowiadanie.Tamto zostanie,a co mi tam nawet ja będe mogła sb poczytać xp .Tyle,bajuu.
*Ps.*Będe dużo pisać bo jesztem chora
 

 
Właśnie czytałam ten blog: http://majka06.pinger.pl/a/2012/8/4/ .Jak lubicie czytać bajki to w bijajcie ;p
 

 
Dobra.Jutro napiszę rozdział 7.Napewno.Obiecuję. *.*
  • awatar KamilaAmeliaBobowicz: Jeśli do tej pory nie trafiłaś na bloga z inspiracjami i motywacjami do zmiany na lepsze, serdecznie zapraszam Cię do siebie ! Wejdź, sprawdź, i jeśli chcesz być na bieżąco, dodaj blog do obserwowanych ! Pozdrawiam SabinaBreaks
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kuźwa...Przepraszam.Nie wchodziłam tu bo miałam za dużo nauki.Jeszcze raz sorry za to napiszę dziś może aż 2 rozdziały!Tyle,baj ;*

Wszystkiego Damian,Damian z okazji świąt!;*[Moje powiedzonko ;p]
 

 
Po powrocie do domu poszłam do salonu gdzie siedzieli wciąż wściekli chłopacy.Rozsiadłam się na kolanach Liam'a i Harrego.Poczekałam z trzy minuty i w pokoju wciąż panowała grobowa cisza.
-Ej co wam jest,w końcu Niall'owi stan się polepszył!-powiedziałam wstając.
-Ale może mu się też pogorszyć!-krzyknął Harry.Spojrzałam na niego tak jakbym miała się popłakać.-Przepraszam tylko....ten idiota...nie wiem jak ty mogłaś z nim wytrzymać.-Pozostali go poparli.Skrzyżowałam ręce na piersi.
-Skąd miałam wiedzieć,że taki będzie?A zresztą zapomnijmy już o nim.Cieszmy się,że Niall przeżył.-powiedziałam kończąc rozmowę i idąc do pokoju.Spojrzałam na zegar.Wybiła równo 13.Położyłam się na łóżku i zaczęłam o tym wszystkim rozmyślać.Pomyślałam o tym jak to wszystko szybko się skończyło.Myślałam też o widoku Niall'a leżacego półmartwego na kanapie.Już nigdy więcej tego nie zapomnę-pomyślałam i to była ostatnia myśl,bo Harry wszedł do pokoju.
-Hej.-uśmiechnął się siadając obok mnie.-O czym myślisz?
-O ...tym wszystkim.W ciągu minuty moje życie legło w gruzach.-położyłam głowę na swoich kolanach.-Nie mogę w to uwierzyć.-on w tej chwili mnie objął.Spojrzałam na niego.
-Wiesz co na początku o tobie pomyślałem?Myślałem,że jesteś jakąś lalunią,która leci tylko na kasę Niall'a.A popełniłem błąd,bo okazałaś się naprawdę fajną dziewczyną.-uśmiechnął się i przybliżył swoją twarz do mojej.-Wielki błąd.-pocałował mnie w czoło.Spojrzałam mu głęboko w oczy.-Jesteś dla mnie jak siostra.Zawsze będę cię bronić.-uśmiechnął się i wyszedł z pokoju.Położyłam się na łóżku.Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Adiego.
-Hej Meg.Co tam?
-Niezbyt,Niall wylądował w szpitalu.
-Czemu?
-Jake tu przyjechał....zresztą-długa historia.Co u was słychać?
-Wszystko dobrze.Mam dziewczynę....
-Serio?
-Nie no co ty!-zaśmiał się tak jak ja.-Miło mi słyszeć twój śmiech.Dobra muszę już kończyć idę do baru.
-Nie pij!I nic nie bierz!-ostrzegłam go i się rozłączyłam.Ciocia krzyknęła,że jest już obiad.Wyszłam z pokoju i jako ostatnia doszłam do kuchni.Ciocia podstawiła mi pod nos jakieś mięso,ziemniaki i marchewkę.Szczegół był taki,że mięso było surowe,ziemniaki twarde ,a marchewka niedogotowana.
-Ciociu,tego się nie da jeść.Czy coś się stało?-zapytałam.
-Nic tylko....Na tym spotkaniu dowiedziałam się,że mamy urządzić imprezę.Wpadnie na nią kilka projektantów,sportowców,Alicia Keys....
-Chwila,co?!-krzyknęłam ze zdziwienia.-Alicia Keys?Ona zmieniła moje życie swoimi piosenkami na jeszcze lepsze!
-Tak,ale musi być dużo alkoholu,a boję się o ciebie Megan.Nie masz jeszcze 18 lat.
-Ja nie piję!
-Zobaczymy.-powiedziała ciocia.-Jutro pojadę na zakupy.Będziecie w domu sami,ale tylko przez jakieś 3 godziny.I...-przerwało jej pukanie do drzwi.Podbiełam z nadzieją,że to Niall ale okazało się,że byli to policjanci.
-Dzień dobry.-powiedzieli.-Chcieliśmy powiedzieć,że pan Horan przeszedł badania,a tuż po nich jego stan się pogorszył.Teraz leży na oddziale intensywnej opieki.-zasłoniłam usta dłonią i zalałam się łzami.-To...tyle wiadomości dowidzenia.-Louis podbiegł do mnie,zamknął drzwi,odwrócił się i położył swoje dłonie na moich ramionach.
-PRZESTAŃ,KOBIETO PRZESTAŃ!!!-Wrzasnął.Przez to mocniej się popłakałam.-Megan przestań!Nic mu się nie stanie!Uspokój się już i idź się przespać,bo marnie wyglądasz.-zaprowadził mnie do pokoju i pogłaskał po głowie.-Śpij spokojnie i się niczym nie przejmuj.-powiedział melodyjnie i wyszedł zamykając za sobą drzwi z trzaskiem.Poleżałam na łóku z 5 minut i w mgnieniu oka zasnęłam.

Obudziłam się o 16.Rozejrzałam się po pokoju z nadzieją,że jest tam gdzieś Niall.Jednak tak nie było.Wstałam i szurając skarpetkami poszłam do salonu.Siedziałam tam ciocia z podkrążonymi oczami.Usiadłam obok niej.
-Co się stało?-zapytałam drżącym głosem.
-No...Niall jest w bardzo ciężkim stanie,ta impreza i wogóle...Nie mogę się pozbierać!
-No już,dobrze,a tak wogóle to gdzie są chłopcy?-położyłam nogi na stole.
-Na siłowni.
-Gdzie?
-Blisko.Ale wolę jednak żebyś tu została.-powiedziała i wyciągnęłam jakiś album z szuflady spod stołu.-Masz.-dała mi go w rękę.-Obejrzyj sobie.-w ten sposób zakończyła sie nasza rozmowa.Pobiegłam do pokoju i zaczęłam przeglądać zdjęcia.Było ich tam naprawdę dużo.Kilka z nich przykuło moją uwagę.Byli na nich mali chłopacy.Tyci Niall,Hazza z loczkowanymi włoskami,Lou z marchewką w ręce,Li mrugający jednym okiem i Zayn jako 8-latek śpiewający przed...rodzicami.Po obejrzeniu całego albumu odłożyłam go pod łóżko.Poszłam do kuchni i wzięłam sobie jabłko.Nagle ktoś zapukał do drzwi.Otworzyłam je i ponownie stali tam policjanci,ale jakoś dziwnie się uśmiechali.
-Pani Megan Shine?-zapytał jeden z nich.
-T-tak.O co chodzi?
-Mamy dobrą wiadomość...Pan Horan bardzo dobrze się czuje i....-Odsunęli się,a za nimi stał Ni.-Jest z nami!
-Niall!!!-krzyknęłam ze szczęścia,rzuciłam mu się na szyję i 5 razy pocałowałam w policzek.-Co ty tu robisz?
-To,że niby stan mi się pogorszył to tylko żart.-uśmiechnął się.Ja skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na niego wściekła.
-Ale słaby żart.
-No wiem,ale mam coś dla ciebie.-powiedział wyjmując z kieszeni bluzy jakieś podłużne pudełeczko.Wyjął z niego naszyjnik i zapiął mi na szyji.-Podoba się?
-Nawet nie wiesz jak...-uśmiechnęłam się i krzyknęłam do cioci,że Niall wrócił.
---------------------------------------------
Oto wyczekiwany przez was rozdział 6!Mam nadzieję,że się spodoba ;p
4 kom-7 rozdz.
  • awatar Życie Niki ♥: Super, a już myślałam, że nie przeżyje ;c Boooski *--* Wpadnij jak chcesz ^^
  • awatar Hazza!!♥ i ♥ Miśka ♥: fajny blog zapraszam do mnie
  • awatar SALE!!!: hej, prowadzę stronę z wyprzedażami fajnych ciuszków :) zajrzyj, może znajdziesz coś dla siebie! : www.highsale.pinger.pl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Okeej teraz wbijam na besty ;D Ostatnio dawno nie wchodziłam więc,baj ;*
  • awatar Gość: Hej :)) http://live-while-we-are-youngg.blogspot.com/ Wpadnij, może ci się spodoba xx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wtedy Niall nie wytrzymał i się zerwał.Nie mógł patrzeć jak cierpię.
-EJ!Lepiej nic jej nie rób,bo...
-Bo pobiegniesz do mamusi i się poskarżysz?-zaśmiał się Jake.Louis do mnie podszedł i uklęknął przy mnie.Szepnął,żebym wytrzymała.Lecz Niall nie wytrzymał i walnął Jake'a prosto w twarz.Wtedy zaczęła się zacięta walka.Odsunęłam się.Zayn,Hazza i Li odciągali Jake'a od Niall'a,ale na próżno.Przytuliłam się szybko do Louis'a dlatego,że mój ,chłopak' walnął Niall'a trzy razy twarz i to z pięści.Popłakałam się.To wszystko trwało jakieś 20 minut może nie całe.Pod koniec Jake odsunął się i chciał wyjść z domu,ale ja na to nie pozwoliłam.Rzuciłam się na niego z pięściami ale,że to nie zadziałało ugryzłam go rękę z łzami w oczach.
-Tak uciekaj idioto!Ale wiedz,że ci nie odpuszczę!!!-wrzasnęłam ledwo słyszalnie.
On szybko wybiegł z miejsca zdarzenia.Podbiegłam do wpół-żywego Niall'a i uklękłam przy nim.Zalałam się łzami.Z tego wszystkiego wszystkiego ledwo oddychałam.Jak Lisa-moja przyjaciółka mogła nam to zrobić?
-Karetka!-krzyknął Harry do Liam'a.Ten sięgnął po telefon i wybrał numer pogotowia.Podał adres i po pięciu minutach karetka przyjechała.Podbiegłam do jakiegoś faceta za kierownicą.
-Czy on przeżyje?-zapytałam.On się nie odzywał więc złapałam go za jakiś płaszcz czy coś takiego i zaczęłam szarpać.Harry złapał mnie w pasie i odciągnął od samochodu,który po sekundzie odjechał.-A myślałam,że miłością można się cieszyć...-upadłam na kolana i pogrążyłam się w płaczu.Hazza wziął mnie na ręce i zaniósł do salonu.Miotałam się jak cztero-latka i płakałam coraz mocniej.Li zadzwonił do cioci.
-Cześć ciociu.Przyszeł do nas gość.
-Miło.
-Nie wiem czy tak miło jak ci się wydaje.To był Jake-chłopak Megan.
-I co?-zapytała ciocia z ironią.
-To,że pobił Niall'a tak,że on wylądował w szpitalu.
-Boże Święty,powiedz,że to kłamstwo!!!-wrzasnęła ciocia.
-Niestety nie.
-Już tam jadę!Pojedziemy razem do szpitala.-powiedziała szybko rozłączając się.
-I?-zapytał Lou.
-Za chwile będzie.Wszyscy razem tam pojedziemy.-spojrzał na mnie.-Jak z nią?-zapytał chłopaków.
-Chyba dobrze.-odpowiedział Hazza.Zerwałam się i usiadłam.
-Dobrze?Jak mam się czuć dobrze skoro życie kogoś kogo kocham z całego swojego serca jest zagrożone?-zapytałam ich przygryzając wargę.-Nie chce mi się żyć!-Padłam prosto na kanapę.Zamiast się przejmować-zasnęłam głębokim snem.

Chwilę później ktoś złapał mnie za rękę.Otworzyłam oczy.
-Wstawaj je....-powiedziała ciocia ale nie dałam jej dokończyć.Szybko pobiegłam ubrać buty i jak najszybciej wskoczyłam do samochodu.Usiadłam na przodzie i krzyczałam na resztę żeby się pospieszyli.Gdy w końcu usiedli na miejscach zaczęłam szeptać cioci.-Wkładaj te kluczyki szybciej ciociu!Martwię się!
-Cicho-bądź-proszę-!-krzyknęła.Skrzyżowałam ręce na piersi i usiadłam prosto.W końcu ruszyliśmy.

10 minut później w szpitalu:
Weszliśmy do środka.Pielęgniarka odrazu nas poznała.
-Dzieńdobry.Pan Horan jest w pokoju nr 14.Tam po prawej.-pokazała duże drzwi palcem.Gdy do nich doszliśmy wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka.Zobaczyłam śpiącego Niall'a.Miał podłączone jakieś kabelki do twarzy i lewej ręki.Usiadłam na krzesełku obok jego łóżka.Patrzyłam na niego z miłością.Lekarz powiedział,że już nic mu nie grozi i,że nie trzeba się obawiać.Mi jednak było smutno,że widzę kogoś kogo kocham na łóżku szpitalnym.Nagle chłopak otworzył oczy i uśmiechnął się na mój widok.
-Meg...-szepnął.Przytuliłam go.
-Bałam sie o ciebie.Nawet nie wiesz jak bardzo histeryzowałam.
-Tak,histeryzowała tak bardzo,że można ją było zabrać do psychiatryka.-uśmiechnął się Harry.Przewróciłam oczami.
-Nie bij się więcej.Dobrze?
-Dobrze.
-Kiedy wychodzisz?-zapytał Li.
-Za dwie godziny muszą mi jeszcze zrobić jakieś badania.Ale bardziej obchodzicie mnie wy.Nic wam nie zrobił chłopaki?
-Nie.-odpowiedzieli równocześnie.
-A ty?-zwrócił się do mnie.-Boli?
-Nie.-skłamałam żeby się nie obwiniał.On się uśmiechnął i do pomieszczenia wszedł lekarz.
-Koniec odwiedzin.Musimy zrobić bardzo ważne badania.-wytłumaczył.-Trzeba sprawdzić czy nie ma uszkodzonej zadnej kości,ani czego innego.Oczywiście możecie wnieść pozew do sądu w sprawie pobicia.
-Nie trzeba.-powiedział Niall ale ja pokręciłam głową.
-Trzeba.Ten gnojek nie zasługuje na wolność.-powiedziałam i wyszłam z pokoju,a na koniec dodałam krótkie:Kocham cię Niall....
------------------------------------------------
Haj :3To tyle z 5 rozdziału.Mam nadzieję,że się spodoba.A właśnie:
3 komy-6 rozdział ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
On jednak poszedł za mną i usiadł obok.Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.Potem szepnął-Daj mu jeszcze jedną szansę.Proszę.
-Ty prosisz?!To on powinien tu ze mną siedzieć...!
*Niall
Usłyszałem głos Meg z pokoju cioci więc poszedłem tam,ale zatrzymałem się przed drzwiami.
-To on powinien tu siedzieć i to jemu powinno na mnie zależeć,nie tobie!-krzyknęła i się popłakała.Lou patrzył na nią i nie wiedział co robic więc zastygł na chwilę.Ona przytuliłą się do niego.-Nawet nie wiesz ile nocy nie przespałam po tym jak ze mną zerwał.Płakałam całe dnie i wciąż nie mogłam się z tym pogodzić!-wtedy szarpnąłem za klamkę i wszedłem do środka.Spojrzeli na mnie.
-Lou zostawisz nas samych?-zapytałem wbijając wzrok w podłogę.Kumpel wyszedł z pokoju zamykając drzwi.Megan wciąż była zapłakana.Podniosłem głowę.Usiadłem obok niej i zacząłem mówić.
-Meg,daj mi szansę.Obiecuję poprawę,naprawdę.-złapałem ją za rękę.

*Megan
Już od dawna nie czułam tego ciepła przechodzącego przez dłonie.Jego energia jakby napełniała moje ciało.W końcu nie wytrzymałam i go pocałowałam.Prawie położyliśmy się na podłodze.Brak mi było tych wszystkich namiętnych pocałunków.W końcu wstałam.
-Znaczy..Tak?-zapytał dla upewnienia.Pokiwałam głową potakując i rzuciłam mu się na szyję.-Kocham cię...-powiedział patrząc mi w oczy.Ja nagle się odsunęłam.
-Ja wciąż nie zerwałam z Jake'iem,Niall.
-Może mały spacer odświeży ci myśli?-uśmiechnął się.Odwazjemniłam się,ale sztucznym uśmiechem.Założyliśmy buty i wyszliśmy na dwór.Po jakichś 10 minutach doszliśmy do parku.Usiedliśmy na ławce i spojrzeliśmy sobie w oczy.-No dobra Megan powiedz prawdę-Zależy ci na mnie?-odwzajemniłam się małym pocałunkiem.
-Tak.Ale kocham też Jake'a...

*Lisa
Planowałam zemstę.Poszłam za nimi do parku z telefonem.Schowałam się za pobliskim drzewem i cyknęłam kilka fotek.Potem wysłałam je Jake'owi z dopiskiem:Szybko przyjeżdżaj tu Jake!On próbuje ci ją odebrać!On szybko do mnie oddzwonił.
-Ups...-pomyślałam uciekając przed siebie z kapturem na głowie.-Pewnie mnie słyszeli.Ale trudno....Megan....Spodziewaj się małych odwiedzin.-uśmiechnęłam się złośliwie i pobiegłam do domu.

*Megan
Wróciliśmy dopiero na kolację.Spacerowaliśmy sobie jeszcze po mieście i poszliśmy do domu.Odrazu gdy przekroczyłam próg roztrzepana ciocia do nas podbiegła.
-Kochane,słonko moje kochane.Jutro o 3 jadę załatwić coś z szefem.Nie będzie mnie do 15.
-O-okej,ale czemu wyglądasz jak czarownica?-zapytałam myśląc o burzy włosów na głowie cioci.
-Przez przypadek,zapomniałam wyłączyć czegoś na piekarniku,a gdy przyszłąm to..nagle wybuchło!Ale pamiętaj-pod moją nieobecność ty opiekujesz się domem.
-Tak?A chłopacy mają po 18,19 lub 20 lat.
-Ale wiem,że ty umiesz o coś zadbać.Wierzę w ciebie.-powiedziała uciekając do swojego pokoju,by się wykąpać.Ja pokierowałam się do kuchni w której siedział Zayn popijając koktajl truskawkowy.Spojrzał na mnie.
-Hej.-uśmiechnął się.-Gdzie byłaś?
-Na spacerze z Niallem.Musiałam się trochę przewietrzyć,wiesz...-powiedziałam biorąc jabłko i siadając na krzesełku.
-Wybaczyłaś mu?-zapytał.
-Tak...?Ale nie zerwałam jeszcze z Jake'iem.Będę to musiała zrobić jutro rano.A teraz pójdę już spać,bo padam na twarz ze zmęczenia.-powiedziałam szybko i pobiegłam do pokoju.Przebrałam się w koszulę nocną i położyłam się spać.

Obudziłam się następnego dnia o 9.Chłopacy siedzieli już w salonie,najedzeni śniadaniem zostawionym przez ciocię i przebrani.
-Hej!-przywitałam się siadając na kanapie obok Louis'a i Harrego.
-Jak się spało?-zapytał Zayn.
-Dobrze poza tym,że któryś z was chrapał.-rzuciłam na nich groźne spojrzenie.Nagle przerwało mi nasilające się pukanie do drzwi.Otworzyłam i zobaczyłam rozzłoszczonego do czerwoności Jake'a.
-Gdzie ten idiota?!-wrzasnął wchodząc do środka.Rozejrzał się po domu.Li wstał i zaczął go uspokajać.
-Stary,spokojnie o kogo ci chodzi?
-Odsuń się sku*wielu!Szukam Nialla!!-wrzasnął odpychając Liam'a na bok z całej siły.Ten chciał się na niego rzucić,ale złapał go w pasie i się zaparłam.Harry i Zayn wstali.Byli wściekli,że Jake powiedział bardzo brzydko do ich przyjaciela.
-Gościu nie jesteś u siebie!-krzyknął Harry zasłaniając Niall'a.-A jeśli chodzi ci o niego to..a wogóle o co ci chodzi?
-O co?O to ku*wa!-pokazał Hazzie telefon ze zdjęciami ze mną i Niall'em.-Zabiję go!!!-wrzasnął.Podbiegłam do niego i złapałam za rękę.
-,Nie rób głupstw' pamię...-nie dokończyłam,bo popchnął mnie tak,że upadłam na twardą posadzkę.Zwijałam się z bólu,bo upadłam prosto na rękę.
-----------------------------------------
Podoba się?Mam nadzieję,bo mi się nawet podoba ;p 2 kom.-5 rozdz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
n otworzył oczy.Był roztrzepany,ale wystarczyło,że potrząsnął głową i jego włosy się ułożyły.Spojrzał na mnie.
-Harry...Co Niall robił w nocy?-zapytałam czekając na odpowiedź z 5 minut.Hazza westchnął i zaczął mówić.
-Pamiętasz jak o 19 się kłóciliśmy pod drzwiami?
-Tak.
-Godzinę później przyszedł do mnie i powiedział,że idzie sie spotkać z Lisą.Zastanawiłem się nad tym co powiedział i doszedłem do wniosku,że on chce z nią zerwać.Dopiero trzy godziny później wrócił do domu i chyba to już wiesz.-wytłumaczył.Podziękowałam mu i powiedziałam,że może jeszcze spać ja za to zadzwoniłam do Lisy.Nasza rozmowa zaczęła się jej słowami:Czego chcesz?!
-Hej....Przepraszam za Nialla...Ale to nie ja kazałam mu z tobą zerwać.
-Tssaa...Przez was już chyba nikomu nie zaufam!W nikim się nie zakocham!A to wszystko przez ciebie!Gdy tylko się pojawiłaś wszyscy przy tobie skakali jakbyś była niewiadomo kim!Wiesz co?To po prostu koniec z naszą przyjaźnią!-wrzasnęła,zaczęła płakać i się rozłączyła.Oparłam się o drzwi,zjechałam po nich i poryczałam się.To wszystko znaczyło,że teraz mam tylko ciocię,której mogę zaufać.Nagle Ni się obudził i usiadł obok mnie.Schowałam głowę w kolana i płakałam coraz mocniej.On mnie objął i oparłam swoją głowę o jego ramię.Wtedy zdałam sobie sprawę,że mam chłopaka.Zerwałam się.
-Niall...Przepraszam,ale mam chłopaka.Nie mogę sobie na tyle pozwalać.-powiedziałam wychodząc z pokoju.Poszłam obudzić chłopaków.Najpierw zajrzałam do Harrego,który już nie spał,a oglądał tv.Uśmiechnęłam się i poszłam do Zayna.Spał smacznie cały od stóp do głowy przykryty kołdrą.Zaczęłam nim trząść i krzyczeć żeby się obudził.W końcu odkrył twarz.
-Wstawaj!Już siódma!
-No właśnie!-zakrył się poduszką.Zabrałam mu ją i położyłam na jednym z krzeseł.-Ej!-uśmiechnęłam się złośliwie i poszłam do Louis'a.Obudziłam go słowami:Lou marchewki czekają!-on wtedy zerwał się z łóżka i wrzasnął:GDZIE?!
-Żartowałam!-zaśmiałam się głośno i dalej poszłam do Liam'a.Szturchałam go coraz mocniej gdy nagle jakoś tak wyszło,że spadł z łóżka....ale z kołdrą....i poduszką.
-Meg,za co?!-wrzasnął.Uśmiechnęłam się i pomogłam mu wstać.-Po co budzisz nas tak wcześnie?
-Dowiesz sie później....-powiedziałam tajemoniczo wychodząc z pokoju.Poszłam do salonu w którym siedziała ciocia popijając kawę.
-Co tu robisz i to tak wcześnie?
-Mam pewne plany co do chłopaków.-szepnęłam.-Ale to tajemnica.-wtedy krzyknęłam-ZEBRANIE W SALONIE!-Wtedy wszyscy zbiegli się na miejsce.-Mam zaszczyt oświadczyć,że idziemy na świeże powietrze!
W tamtej chwili wybuchli takim śmiechem,że usłyszało ich całe miasto.Spojrzałam na nich złowieszczo.
-To nie śmieszne chłopaki.-zaczęła ciocia.-Warto wyjść na świeże powietrze,a nie siedzieć w pokojach jak w jakimś kretowisku.No już!Ubierać się i marsz na dwór!-odwrócili się na piętach i pobiegli do pokoi.Poszłam do Harrego.Oparłam się o drzwi.
-Jak myślisz-Lisa nam wybaczy?
-Szczerze mówiąc to w to wątpie.W końcu oboje ją skrzywdziliście i ja na jej miejscu bym nie wybaczył.
-No dzięki!Czyli według ciebie też wszyscy skaczą wokół mnie?-posmutniałam.
-Nie,nie,nie!-zaczął wymachiwać rękami i kręcić przecząco głową.Zbliżył się do mnie.-Nie sądze tak,ale wiesz....Napewno ją to zabolało,ale jej przejdzie.-położył mi dłoń na ramieniu.-Uwierz mi.-uśmiechnął się pokazując swoje dołeczki.Zamknęłam drzwi i pokierowałam się do przedpokoju.Ubrałam buty i czekałam na chłopaków.Jako pierwszy przyszedł Lou.
-Gdzie pójdziemy?-zapytał ubierając buty,ale nagle przewrócił się na twardą posadzkę.Lecz zamiast płakać czy coś takiego z bólu,śmiał się(jak ja).Pomogłam mu wstać.Potem przyszedł Zayn,Liam,Harry,a na końcu Niall.Wyszliśmy dopiero po 10 minutach.Szliśmy przez park w którym po raz pierwszy od trzech lat spotkałam się z Lisą.Potem przebiegliśmy przez kładkę nad rzeką i zostaliśmy na jej brzegu.Usiadłam na samej krawędzi.Obok mnie usiadł Zayn.Rozmawialiśmy o byle czym i śmialiśmy się przy tym tak,że rozbolał mnie brzuch.Nagle poczułam,że ktoś się o mnie opiera,ale zanim zdążyłam się odwrócić ktoś wrzucił mnie do wody.Gdy wypłynęłam na powierzchnię zobaczyłam Harrego i Liam'a,którzy turlali się ze śmiechu.Niall siedział na kamieniu ze spuszczoną głową,a przy nim Lou.Wyglądało to jakby Louis go pocieszał.
-Nie przejmuj się.-poklepał go po plecach i równocześnie wstali.Wyszłam z wody.
-Świetnie.Chciałam się dobrze zabawić,a wy mnie wrzuciliście do wody.Wracamy do domu.-skrzyżowałam ręce na piersi i ze złością odwróciłąm się na piętach.Chłopacy szli za mną i wyglądąło na to,że byli zadowoleni,że wracają do domu.Ale dla mnie to nie było takie proste.Cała przemoczona musiałam iść przez alejki,a ludzie cały czas się na mnie gapili.Doszliśmy do domu w 20 minut.Ciocia zerwała się gdy mnie zobaczyła.
-Dziecko ci się stało?!
-Oni się stali!-wskazałam na chłopaków i poszłam się przebrać.Ubrałam to:http://www.faslook.pl/collection/usa-93/ i ledwo co wyszłam,a natknęłam się na Niall'a.-Przepraszam.-chciałam przejść dalej,ale on mnie zatrzymał.
-Chcę porozmawiać.
-O czym TY chcesz ze mną rozmawiać?-powiedziałam zirytowana.
-O tym.-powiedział po czym mocno pocałował mnie w usta.Potem uśmiechnął się i złapał mnie za ręce.-Kocham cię.-rozszerzyłam oczy na maksa.
-Ale ja cie nie!-w końcu się obruszyłam i poszłam do salonu.Usiadłam na kanapie kładąc nogi na oparciu.Nagle doszeł do mnie Lou.
-Ładne buty.-uśmiechnął się szeroko.
-Ładny...uśmiech.-zaśmiałam się.-Po co tu przyszedłeś?
-Porozmawiać.-usiadł obok mnie.-No bo Niall...
-Dobra według mnie ta rozmowa jest skończona.-wstałam i pobiegłam do pokoju cioci tak szybko żeby Louis mnie nie dogonił.
-------------------------------
Okej to koniec rozdziału trzeciego.Mam nadzieję,że się spodoba.4 kom-4 rozdz.
  • awatar Fuck You. ♥..: Świetnie piszesz<3 Zakochałam się w twoich opowiadaniach. Mogła byś wpaść na mojego bloga ? Dopiero zaczynam (: Miło mi będzie jak też zaobserwujesz.
  • awatar Na Rapie Wychowana. ♥: Świetne . ;D Odwdzięcze się i też dodam do obserwowanych . ; )
  • awatar PrzegrałaŻycie: pisz dalej , kocham twoje opowiadania ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Po dokładnej godzinie ciocia obudziła mnie słowami:Walizki są już w aucie,wstawaj!-zerwałam się po tym jak najszybciej z wielkim uśmiechem na twarzy.Wzięłam telefon,pocałowałam tatę i Adiego.
-Trzymaj się.-powiedział brat.
-Dzięki.Dzwońcie!-krzyknęłam i wyszłam razem z ciocią.Szofer otworzył przede mną drzwi.-Dziękuję.-on odwdzięczył się uśmiechem i usiadł za kierownicą.-Ile będziemy jechać?
-Z jakieś pół godziny nie więcej.Chcesz truskawkę w czekoladzie?-podała mi jedną.Ja jednak podziękowałam i rozejrzałam się po samochodzie.W środku był cały czarny pomijając kierownicę,która była wykonana ze sztucznego złota.-Podoba ci się?
-Bardzo!To było moje drugie marzenie!
-Od kiedy?-zdziwiła się ciocia.
-Od dwóch godzin...-szepnęłam i oparłam się o szybę.Przed nami przejżdżały markowe samochody.-Skąd cię stać na takie samochody?
-Zajmuję się karierami gwiazd.No wiesz-dążyć do wymarzonej sławy.Ale projektuję też stroje dla Rihanny.
-Wow.-powiedziałam przyglądając się cioci.Miała długie blond włosy i zielone oczy.-A właśnie!Moja przyjaciółka mieszka w Londynie.
-No widzisz?Nie będziesz sama.-uśmiechnęła się ciocia.-Chociaż i tak byś nie była...-szepnęła tak,że nie usłyszałam i spojrzałam w okno.Nagle kierowca odwrócił się i powiedział,że jesteśmy.On wysiadł na początku i wyjął walizki z bagażnika.Potem wyszłam ja,a na końcu ciocia.Ujrzałam wielki,ogromny dom z pozłacanymi detalami.
-To twój dom?
-Tak.-odpowiedziała ciocia.-Ładny?
-CUDNY!-krzyknęłam.
-Zdziwisz się jak zobaczysz środek.-powiedziała otwierając drzwi.Ujrzałam raj.Po prostu RAJ!Weszłam do środka ciągnąć za sobą walizki.
-Wow...-otworzyłam usta z wrażenia.
-Zamknij buzię,bo ci mucha wleci.-zaśmiała się ciocia.-Twój pokój jest odrazu tu po prawej.-wskazała drzwi do jednego z pięciu pokoji.Otworzyłam je i weszłam do środka.Nikogo tam nie było.Rozpakowałam się i postanowiłam zadzwonić do Lisy.
-Halo?
-Hej Lisa.
-Megan?!
-Też sie cieszę,że cię słyszę.-uśmiechnęłam się.-Jestem w Londynie.
-Ale super!Spotkajmy się odrazu!Bądź w parku obok Morskiej 12.-i nawet nie czekając na moją odpowiedź rozłączyła się.Poszłam do cioci i zapytałam się gdzie to jest.
-Gdy wyjdziesz z domu,idź prosto dopóki nie zobaczysz parku.-wytłumaczyła.Podziękowałam jej i wyszłam.Szłam tak jak ciocia kazała i w mgnieniu oka doszłam na miejsce.Na ławce siedziała Lisa,a obok niej jakiś blondyn.Podeszłam do niej i zamarłam.Tym blondynem był mój były....Niall Horan.Lisa wstała i się do mnie przytuliła.
-Jak miło cię zobaczyć!A właśnie!To mój chłopak-Niall.-spojrzałam na niego,a on na mnie.Przewróciłam oczami.
-CZEŚĆ....-powiedziałam lodowato do niego.
-W-wy się znacie?-zorientowała się Lisa.
-Tak.Był moim chłopakiem,ale to już przeszłość,obiecuję.-powiedziałam do niej.-Zapomniałam,że...zostawiłam włączone żelazko w domu.PA.-pożegnałam się i pobiegłam pędem do domu.Gdy otworzyłam drzwi coś mnie zdziwiło.Przy drzwiach zamiast tylko moich butów i cioci stały tam jeszcze jakieś buty.Męskie buty.Weszłam do salonu i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.Na kanpie przed telewizorem siedzieli Liam,Louis,Harry i Zayn.Gdy mnie zobaczyli odrazu się zerwali.
-Megan?-zapytał Harry jakby się upewniając czy to naprawdę ja.-Co ty tu robisz?
-Ja powinnam się ciebie zapytać o to samo i...mieszkam tu.-wtedy uśmiechnęli się promiennie.-Ale nie mówcie mi,że ten idiota tu mieszka...
-Chodzi o Nialla?-zapytał Louis.
-Tak.-odpowiedziałam.
-Owszem mieszka i to w tym pokoju.-Harry pokazał na drzwi mojego pokoju.Przestałam się odzywać i spojrzałam na niego zaskoczona.Złapałam się za głowę i zaczęłam się ciągać za włosy.
-Nie....Nie wierzę w to!On ze mną w pokoju?!-wrzasnęłam i zamknęłam się w pokoju.Miałam zamiar obłożyć się poduszkami i zacząć płakać na cały dom.Nagle ktoś zapukał.-Proszę...-powiedziałam.Do środka wszedł Niall.-Zejdź mi z oczu!-powiedziałam przez zęby.-On usiadł obok mnie i zaczął się tłumaczyć.
-Zrobiłem to dla twojego szczęścia.
-Taak?Zerwałeś ze mną dla MOJEGO szczęścia?!Chyba dla swojego i Lisy!To było widać,że mnie nie kochasz!
-Nie!Nie chciałem żebyś cierpiała!
-Ja cierpiałam wtedy jak z tobą jeszcze nie chodziłam....!-on złapał mnie za biodra i do siebie przyciągnął.
-Daj mi to wytłumaczyć...-odepchnęłam go od siebie.
-Ja mam chłopaka debilu!-wrzasnęłam i wybiegłam z pokoju.Poszłam do salonu i padłam na kanapę.Zatkałam sobie uszy gdy zobaczyłam Nialla zmierzającego w moją stronę-LALALALA!Nie słyszę cię!-on przy mnie uklęknął.
-Prosze.Wysłuchaj mnie.-wyjęłam palce z uszu i zaczęłam go słuchać.-Wtedy...Gdy chodziliśmy ze sobą jeździłem na próby,koncert itp.I po prostu nie chciałem żebyś cierpiała.Nie poświęcałem ci tyle czasu ile powinienem.Dlatego z tobą zerwałem.
-Ale chodzić z Lisą to już ku*wa miałeś czas!-wstałam i wróciłam do pokoju.Trzasnęłam drzwiami z całej siły przed nosem Nialla.Usłyszałam głos Harrego.
-Niall odpuść sobie.Wiesz,że złamałeś jej serce.
-Nie,nie odpuszczę sobie.Zależy mi na tym żeby mi chociaż wybaczyła!
-A Lisa?-zapytał Harry krzyżując ręce na piersi.-Jesteście parą czy nie?
-No...-Niall podrapał się po głowie.-Jesteśmy....
-Czemu zastanawiasz się nad odpowiedzią?!Jesteście parą!Mam ci to przeliterować?!A jak nią jesteście to nie możesz przytulać Megan!Zrozumiałeś?
-Hazza...Ty zawsze umiałeś wyprowadzić mnie z kłopotów....Po prostu zerwę z Lisą.-Harry spojrzał na przyjaciela i zaczął się śmiać.Tylko z jakiego powodu ja się pytam?Śmiał się tak przez 5 minut i potem odszedł...ale wciąż się śmiejąc.

Niall wrócił do pokoju dopiero o 23.Drżał z zimna i był przemoczony,na dodatek miał czerwony odcisk dłoni na prawym policzku.Udawałam,że śpię,ale on to zauważył,a że mieliśmy spać w jednym łóżku położył się obok.W końcu nie wytrzymałam i się odwróciłam.
-Kto cię walnął?
-Lisa....Zerwałem z nią.-przetarł oczy ze zmęczenia.-Ale nie chcę o tym teraz rozmawiać.Dobranoc.-w tamtej chwili zasnął tak jak ja.

Obudziłam się o 5.Wszyscy jeszcze spali zresztą nie było słychać nawet cioci robiącej śniadanie w kuchni.Odwróciłam się.Chłopak leżał wtulony w poduszkę i jakby się uśmiechał.Wstałam i się przeciągnęłam.Ubrałam to:http://allani.pl/zestaw/433739 i poszłam do pokoju Harrego.On też smacznie sobie spał.Usiadłam na jego łóżku i szepnęłam:Harry...
------------------------------------
A więc 2 rozdział skończony!Mam nadzieję,że się spodoba <; 3 kom.-3 rozdz.
  • awatar PrzegrałaŻycie: Zajebiste ♥ Kocham 1D a zwłascza opowiadania :* Licze że będziesz pisać dalej ♥
  • awatar FOR SALE ♡: Harrrrrrrrry <3 mój mąż ! Serdecznie zapraszam do siebie, organizuję pinger'owy sklep, w którym sprzedaję między innymi ubrania, kosmetyki i dodatki :)
  • awatar szpadybejbe♥: Świetne ;) + wbij i skomentuj ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zapowiadało się na długą i monotonną rozmowę.W końcu podniósł wzrok i skierował go prosto w moje oczy.
-Napewno tego chcesz?
-Tak...?Co to za pytanie?Przecież wiesz,że to moje marzenie od malucha!-próbowałam dopiąć walizkę.-I nie mieszaj się do moich spraw.
-Chcę ci tylko pomóc...-powiedział i wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi.Przewróciłam oczami i wróciłam do zapinania walizki.Usiadłam na niej i skończyłam.Odłożyłam obydwie na bok,koło drzwi i usiadłam na łóżku.Była 14.Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Jake'a(chłopak).
-Hej Jake.
-Czemu masz taki smutny głos?
-Bo...wyjeżdżam do Londynu.Do cioci.
-CO?!
-Przepraszam...Wiesz,że to moje marzenie...
-Wiem,wiem.To ja przepraszam za moją reakcję.Kiedy jedziesz?
-O 19.
-Może zdołamy się jeszcze spotkać?-zapytał z nadzieją w głosie.
-Okej.Bądź pod moim blokiem za 10 minut.-powiedziałam i się rozłączyłam.Ubrałam to:http://allani.pl/zestaw/354259 i wyszłam z pokoju.-Wychodzę.-oświadczyłam tacie i wybiegłam z domu,żeby nie słuchać kolejnego kazania.Czekałam przy ogrodzeniu z pięć minut gdy przyszedł Jake.Odrazu podniósł mnie do góry i uśmiechnął sie szeroko.
-Chodź.-złapał mnie za rękę.-Pójdziemy pogadać.-i poprowadził mnie do najbliższej ławki.-Słuchaj.Wiesz jak bardzo cię kocham?
-Wiem.
-A wiesz jak by mi było smutno gdybyś mnie zdradziła?
-Ty głuptasie!Za bardzo cię kocham,żeby ci złamać serce.-zrobiłam mu pstryczka w nos.On odetchnął z ulgą.Nagle ktoś do niego zadzwonił.Widziałam kątem oka napisane na środku telefonu:Słonko.Albo mi się przewidziało...
-Halo?Cześć babciu.Tak,tak dziękuję ci za kocyk.-ale ja słyszałam jakieś krzyki.I to nie były jakieś tam krzyki starszej pani tylko młodej dziewczyny.-Tak też cię kocham babciu.PA!-krzyknął i się rozłączył.Spojrzałam na niego tajemniczo.
-Masz coś do ukrycia?-zapytałam.
-N-nie.-widać było,że kłamał.
-Kłamiesz Jake!Powiedz prawdę!
-Nie kłamię!To naprawdę była babcia!
-To czemu widziałam,że dzwoniło do ciebie jakieś słonko?!Chyba tylko ja mam prawo być twoim słonkiem!-zaczęłam się unosić.
-Megan,przestań!Ja cie nie okłamuję!Mam ci udowodnić,że to babcia?
-Proszę.-skrzyżowałam ręce na piersi.On pokazał mi telefon.Rzeczywiście w ostatnich połączeniach była BABCIA.-Prepraszam....Jestem przewrażliwiona.Boję się,że będziesz się umawiać z innymi jak mnie nie będzie.-przytuliłam go.On usiadł na ławce,a ja położyłam mu głowę na kolanach.Bawił się moimi włosami.
-Ale stawiam ci jeden warunek-Nie rób głupstw.
-Dobrze.-uśmiechnęłam się.Spojrzałam w niebo.Zbierało się na deszcz.-Może pójdziemy do mnie?Zaraz lunie.
-Okej.-powiedział wstając.Szliśmy sobie przez 20 minut powoli gdy nagle spadł deszcz.On położył swoją bluzę na mojej głowie i mnie objął.Czułam bijące od niego ciepło,jego uśmiech,jego piękne błękitne oczy,a przede wszystkim głębokie uczucie.Gdy doszliśmy do mojego domu deszcz przestał padać.
-Ja już nie będę tam wchodzić.Do zobaczenia i nie zapomnij o warunku!-pocałowął mnie w usta i odszedł.Weszłam do środka i zdjęłam buty.Pokierowałam się do salonu.-Hej ta...-otworzyłam szeroko oczy i zobaczyłam ciocię popijającą kawę z filiżanki.-Ciocia!-usiadłam obok niej i się przytuliłyśmy.
-Aleś ty wyrosła przez te 2 lata!-zaczęła mi się przyglądać.
-Ale i tak jestem niższa od ciebie.-uśmiechnęłam się.-Czemu przyjechałaś tak szybko?
-Twój tata mnie o to poprosił.Pogadaliśmy sobie trochę.Spakowałaś się już?
-Tak.Kiedy jedziemy?
-Za jakąś godzinę może trochę więcej.Ale radzę ci żebyś się przespała bo w limuzynie strasznie trzęsie.-zdziwiłam się słowem LIMUZYNA.
-Limuzyna?Przyjechałaś tu limuzyną?!-byłam strasznie podekscytowana,bo nigdy nie jeździłam takim autem.
-Tak.No już...-poczochrała mi włosy.-Idź się przespać.Do zobaczenia za godzinę!-pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko.Chciałam żeby ta godzina minęła tak szybko jak dwie minuty.I zanim się zorientowałam-zasnęłam twardym snem.
------------------------
Mam nadzieję,że się spodoba ;p2 kom.-2 rozdział.
 

 
*Megan
Byłam cichą dziewczyną,która nie chciała się wywyższać i zawsze chowałam się w tłumie.No tak-umiałam śpiewać i to bardzo ładnie,ale wolałam to zachować dla siebie.Miałam też starszego o dwa lata brata-Adiego.Nasza mama zginęła tragicznie w wypadku samochodowym gdy miałam trzy latka.Nasz tata ciężko radził sobie sam.Musiał sprzątać,gotować obiady i pomóc nam przy lekcjach.Ale zamiast niego-ja wykonywałam te wszystkie prace.Mieliśmy też małego kundla-Kinga...

....Pewnego dnia(a tak bardziej szczegółowo to 2 sierpnia) zadzwoniła do taty moja ciocia,czyli siostra mamy.Zapytała czy chciałabym pojechać do niej do Londynu.Odrazu padłam przed tatą na kolana i błagałam go przez cały dzień.Pewnie przez to zdarłam sobie skórę na kolanach...Ale tata czekał z decyzją przez 2 dni.W końcu wszedł do mojego pokoju,położył ręce na biodrach i mierzył mnie wzrokiem.
-Dobra.Ale nie możesz dostać żadnej tróji w pierwszym półroczu.-to był prosty warunek do spełnienia,bo uczyłam się wspaniale.
-Okej.-uścisnęłam mu dłoń.-Kiedy ciocia przyjedzie?
-Dzisiaj o 19.
Pomyślałam,że to dobrze,że mieszkamy w miasteczku obok Londynu,bo nie wytrzymałabym nawet godziny drogi.Potem tata wyszedł z pokoju,zamknął drzwi,znów je otworzył i powiedział:Kocham cię i się uśmiechnął.Wyjęłam walizki,spakowałam 11 koszulek na krótki rękaw,4 na ramiączka,2 na długi rękaw,2 bluzy,5 par krótkich spodenek,2 pary długich spodni,3 pary legginsów i bieliznę.To wszystko zajęło mi dwie walizki.Wtedy do pokoju wszedł Adi.Oparł się o framugę.Spojrzałam na niego.Miał spuszczoną głowę i patrzył się na jakiś punkt na podłodze...
 

 
Hejka!Jestem Pati i mam 14 lat.Jestem wysoką i szczupłą blondynką z zielonymi oczami,której włosy sięgają prawie do końca pleców.Kocham rysować i pisać,a najbardziej opowiadania typu właśnie o 1D.Okeej zaraz dodam postaci i prolog.Tyle ;D